Przypadkiem odnaleziona macewa trafi do rybnickiego muzeum!
Jest dość spora, ciężka i brudna od ziemi, ale dla Małgorzaty Płoszaj ma ogromną wartość. – To prawdziwa sensacja, bo dotąd nie udało się odnaleźć żadnych macew z nowego cmentarza żydowskiego mieszczącego się przy ul. Rudzkiej. Ta jest pierwsza – mówi z przejęciem o odkrytym właśnie w Rybniku fragmencie macewy z grobu ubogiego krawca Izaka Kamrata. Ale w tej historii jest jeszcze jedna sensacja…

Izak Kamrat był rybnickim krawcem, miał żonę i trójkę dzieci. – Raczej nie był zamożny, bo był polskim Żydem. Zmarł na gruźlicę w czerwcu 1935 roku w wynajmowanym mieszkaniu przy ul. Polnej, dzisiejszej Staszica. Pochowano go na nowym cmentarzu żydowskim przy ul. Rudzkiej – opowiada Małgorzata Płoszaj. Cmentarz, o którym mówi, istniał co najmniej do 1947 roku. Pod koniec lat 40. złożono tam ciała ekshumowanych żołnierzy Armii Czerwonej, nie przejmując się zbytnio pochowanymi tu wcześniej Rybniczanami i ich nagrobkami. – Te biedne, proste być może można było sobie zabrać, te ładniejsze niewykluczone, że sprzedawano i przerabiano na inne nagrobki – przypuszcza Rybniczanka.
Gruz jak złoto
Odnalezienie macewy z grobu Izaka Kamrata, krawca, o którym Małgorzata Płoszaj wspomniała też w swojej ostatniej książce „Bogaci i Biedni”, to jak mówi, prawdziwy cud historyczny. Kiedyś przeżywała już podobne emocje, gdy znajomi przywieźli jej żydowski nagrobek z grobu Else Kornblum, który z kilkoma innymi był chodnikiem na jednej z prywatnych rybnickich posesji, czy w 2011, gdy w zaroślach przy ul. Hallera znalazła marmurowy nagrobek Charlotte Prager. Tamte macewy pochodziły jednak ze starego cmentarza żydowskiego, ta Izaka jest wyjątkowa, bo z cmentarza z Rudzkiej. – Takiego odkrycia nikt się nie spodziewał – mówi Małgosia. Pewnie też Rybniczanin Krystian Stawarczyk, który remontuje kupiony kilka lat temu przy ul. Rudzkiej dom z lat 30. Właśnie zajął się stertą gruzu wykopanego przez koparkę już jakiś czas temu, odwrócił jedną z płyt i zobaczył litery… Skontaktował się z Piotrem Masłowskim, a ten z Małgorzatą Płoszaj.

– Dzięki czujności i wrażliwości pana Krystiana udało się ocalić fragment tej macewy – mówi Rybniczanka, która przekaże ją do rybnickiego muzeum.
– Dyrektorka placówki, Aleksandra Matuszczyk wie, jak bardzo zależy mi na tym, by płyta wróciła na cmentarz. Bo drugi żydowski cmentarz w Rybniku powinien być upamiętniony – podkreśla.
Sensacji ciąg dalszy
Rybnickie odkrycie zaskoczyło również Sławomira Pastuszkę, znawcę tematyki żydowskiej i przyjaciela Małgorzaty Płoszaj, który pomógł jej ustalić skąd wzięły się rozbieżność w dacie śmierci wyrytej na nagrobku Izaka Kamrata (maj 1936) i w akcie jego zgonu (czerwiec 1935), którym dysponuje Rybniczanka.
– Prawdopodobnie kamieniarz źle przetłumaczył hebrajską datę i tak już zostało – opowiada.
Małgosia skontaktowała się też z mieszkającym w Izraelu Doronem Priesterem, któremu udało się dotrzeć do wnuka Izaka – Davida. A ten w domu swojej nieżyjącej już mamy Ester znalazł zdjęcie zrobione na cmentarzu w Rybniku, przy grobie jego dziadka.
– To jedyne znane mi zdjęcie z nowego żydowskiego cmentarza przy ul. Rudzkiej! Niesamowite znalezisko, zarówno macewa, jak i sama fotografia – mówi podekscytowana Małgorzata Płoszaj.

– Tylko Ester przeżyła wojnę – getto w Sosnowcu, a potem kilka obozów. Została wyzwolona w obozie koncentracyjnym Bergen-Belsen, skąd trafiła do Szwecji na rekonwalescencję. W Izraelu zamieszkała w 1948 roku – opowiada Małgosia Płoszaj.
W jej Szufladzie znajdziecie dużo więcej rybnickich fascynujących opowieści…

O wcześniej odkrytych przez Małgorzatę Płoszaj macewach przeczytacie w lutowym wydaniu "Gazety Rybnickiej" z 2011 (str. 25).