Podróż za niejeden uśmiech z rybnickim PTTK-iem

26.09.2026 Historia

We wrześniu Japonia, w październiku Turcja, w listopadzie rejs po Karaibach. I pomyśleć, że na początku w modzie były wyjazdy z PTTK-iem do operetki w Gliwicach. – A na zachód można było wyjechać tylko zapisując się na jakąś naszą wycieczkę – wspomina Lidia Dutkiewicz-Rybka. Rybniczanka przez 35 lat pracowała w rybnickim PTTK-u, który świętuje 75-lecie istnienia.

Rybniczanka Lidia Dutkiewicz-Rybka przez 35 lat pracowała w rybnickim PTTK-u, który świętuje 75-lecie istnienia. Zdj. Wacław Troszka

Urodziny uczczą październikową wycieczką do Wieliczki, ale członkowie rybnickiego PTTK-u podróżowali też w czasie wakacji.

– Na Podlasiu było wspaniale, jak zawsze z PTTK-iem, z którym wyjazdy pozwalają zobaczyć coś więcej. Przy okazji takich wycieczek myślę, jak wiele się zmieniło – nie tylko stan dróg czy godziny pracy kierowców – zauważa pani Lidka.

O tym, jak dawniej podróżowało się po Polsce i Europie z rybnickim PTTK-iem, opowiadała w Halo! Rybnik.

Autokarem i kuszetką

– W 1972 roku dostaliśmy talon na pierwszy autokar, bo wtedy nie można go było ot tak kupić. Jechałam po niego z kierowcą do Sanoka, a wyprawa zajęła nam dwa dni – wspomina. Pracę w rybnickim PTTK-u rozpoczęła w 1968 roku. Ponad dekadę wcześniej, w 1951 roku Longin Musiolik, harcmistrz ZHP i jego brat Franciszek założyli w Rybniku oddział PTTK-u. Pierwsze spotkania odbywały się w Bombaju.

– Budapeszt, Bukareszt, Sofia i Warna – to pierwszy wyjazd, który utkwił mi w pamięci. 380 osób jechało kuszetkami, a każdy wagon miał swojego pilota. Tamten Bukareszt był cudownym miastem, według mnie jednym z najpiękniejszych – wspomina.

Tamtego Bukaresztu już nie ma, bo w latach 80. został przebudowany. Nie ma już też tzw. wkładek paszportowych, które razem z dowodem osobistym umożliwiały turystom wyjazdy do krajów bloku wschodniego.

– O wiele trudniej było wyjechać na zachód, było to możliwe tylko z jakąś wycieczką i paszportem, o który trzeba się było wystarać. Składane u nas wnioski paszportowe wielkości A4, zanosiło się do biura paszportowego. No i była jeszcze wyprawa do Katowic, a potem do Chorzowa po dewizy, na które czekali turyści, bo przecież nie było kantorów – wspomina pani Lidia.

Rybnicki PTTK organizował nawet 920 imprez turystycznych rocznie, a więc niemal trzy dziennie i w 1983 był najlepszym w województwie oddziałem PTTK. Popularną rybnicką akcję „Przewodnik czeka”, kontynuowaną później przez miasto i Halo! Rybnik, też wymyślono w rybnickim PTTK-u.

– Nasz przewodnik czekał w niedziele w pierwszym wagonie pociągu do Wisły, by zabrać turystów w góry. Tylko raz, ani w Rybniku, ani na kolejnych stacjach, nikt nie wsiadł do pociągu, ale i tak całą górską trasę sumiennie przeszłam sama – wspomina z uśmiechem pani Lidka, która w PTTK-u kierowała Biurem Obsługi Ruchu Turystycznego, ale zdarzało się jej też być przewodniczką.

Z książką „Polacy w Wiedniu” oprowadzała też po uliczkach austriackiej stolicy, choć akurat tam turystów nie zawsze interesowały zabytki.

Z kukułką przez granicę

– O wyjazdach nieturystycznych, a tych zarobkowych mogłabym opowiadać wiele… Na Mexikoplatz do Wiednia jeździliśmy codziennie, nieraz dwa autokary. Trzeba było swoje odstać na granicy, bo celnicy kontrolowali, ale turyści mieli niesamowitą fantazję. Czego ja tam nie widziałam… 3 spódnice na sobie i powypychane kieszenie to tylko mały przykład – opowiada.

Handlowano papierosami, alkoholem, odzieżą czy kremem Nivea, ale pani Lidka wspomina też turystkę, która chciała sprzedać zegar z kukułką, bez powodzenia, bo ta nie zadziała – głośne „kuku” wydała dopiero podczas kontroli na granicy... W czasach słusznie minionych turyści jeździli też do Częstochowy, co niespecjalnie podobało się „na górze”, więc oficjalnie PTTK organizował wycieczki do Złotego Potoku czy Olsztyna.

W PRL-u trudniej też było wydawać przewodniki i książki – pani Lidka wspomina jak w Ministerstwie Kultury zabiegała u cenzora o zezwolenie na druk publikacji o drewnianych kościółkach ziemi rybnickiej, a potem o zgodę na papier. Rybnicki PTTK współpracował też ze szkołami, w których powstawały szkolne koła turystyczno-krajoznawcze oraz z lokalnymi zakładami pracy, m.in. z Hutą Silesia.

– W sierpniu 1979 roku w Kamieniu na polu namiotowym i kempingu organizowaliśmy zlot turystów z udziałem 1200 rowerzystów, którzy zwiedzali okolicę i brali udział w różnych konkurencjach. Największą atrakcją była loteria fantowa, w której nagrodami było ponad dwa tysiące garnków II gatunku z Silesii. Pamiętam jednego szczęśliwca, który wygrał komplet – od kubeczka po wiadro – i martwił się, jak wróci, bo na zlot przyjechał rowerem – opowiada nasza rozmówczyni, pokazując zdjęcia z Kamienia.

Największą atrakcją zlotu w Kamieniu była loteria fantowa, w której nagrodami było ponad dwa tysiące garnków II gatunku z Silesii. Zdj. WaT

PTTK, więcej niż podróże

– „Dzień dobry, zamawiam Zakopane 326” – pani Lidia dobrze pamięta numer telefonu i rozmowy zamawiane na centrali telefonicznej, bo przecież nie było komórek ani internetu, więc organizację wyjazdów, choćby w Tatry, trudno dziś porównywać. A kiedyś PTTK zajmował się nie tylko wyjazdami, szerzeniem turystyki, szkoleniem przewodników czy wydawaniem książek.

– Orbis specjalizował się tylko w drogiej turystyce zagranicznej i nie chciał sprzedawać biletów miesięcznych PKS-u, więc padło na nas, a niektóre zakłady pracy przynosiły nam zamówienia od 4 tys. załogi – wspomina pani Lidia, również członkini zarządu rybnickiego PTTK-u.

Towarzystwo prowadziło też sklep turystyczno-sportowy w swojej siedzibie (Raciborska/Wiejska), która w historii zmieniała się trzy razy. – Formalnie to się nazywało „idealna połowa nieruchomości przy ulicy Wilhelma Pika 4” – wspomina lokalizację, do której przeniósł się PTTK i jest tam do dziś, choć dziś to już ul. Piłsudskiego. Kiedyś mieściło się tam m.in. Biuro Obsługi Ruchu Turystycznego krajowego i zagranicznego, kasy walutowe i klub, a w budynku gospodarczym – wypożyczalnia sprzętu turystycznego.

– Mieliśmy plecaki, śpiwory, namioty, materace, a nawet rowery. Pamiętam jak grupa osób wypożyczała po kilka materacy, co mnie zdziwiło, bo nie organizowaliśmy wtedy żadnego wyjazdu. Okazało się, że był to okres komunijny, więc wypożyczano je, by przenocować swoich bliskich – wspomina Lidia Dutkiewicz-Rybka.

Dziś rybnicki PTTK organizuje rocznie kilkadziesiąt wyjazdów po Polsce i świecie, a może w nich wziąć udział każdy (tutaj więcej). W trzecią środę miesiąca w Halo! Rybnik odbywają się też spotkania z cyklu „Turystyczna środa z PTTK-iem” (szczegóły również tutaj).  

Dziennikarz
Sabina Horzela-Piskula

Zobacz także

Urodzinowe spotkania rybnickiego PTTK-u
Urodzinowe spotkania rybnickiego PTTK-u

Urodzinowe spotkania rybnickiego PTTK-u

Zwiedzaj świat z rybnickim PTTK-iem!
Zwiedzaj świat z rybnickim PTTK-iem!

Zwiedzaj świat z rybnickim PTTK-iem!