Strona główna/Aktualności/Historia/Abecadło Rzeczy Śląskich. Sześć paszportów

Abecadło Rzeczy Śląskich. Sześć paszportów

01.04.2022Historia

Ponoć nasze urzędy paszportowe mają dużo roboty - bo wielu z nas postanowiło na te ciężkie czasy mieć aktualny paszport na wszelki wypadek. Gdy się o tym dowiedziałem, to przypomniała mi się siostra mojej babci. Nazywaliśmy ją - ciotka Maryj. Przez całe swoje długie życie miała ona aż sześć obywatelstw. Teoretycznie więc mogła mieć sześć różnych paszportów. Przecież nawet Agent 007 tylu paszportów nie miał.

Zapytano mnie kiedyś poza Śląskiem: Czy pochodzę z rodziny patriotycznej? Miałem filozoficzno-śląski problem z prostą odpowiedzią. Dlatego przedstawiłem im życiorys moje ciotki Maryj, która urodziła się na Górnym Śląsku w 1904 roku jako obywatelka Cesarstwa Niemieckiego. Gdyby więc potrzebowała, to rodzice wyrobili by jej wtedy

 PASZPORT PIERWSZY - cesarski. Następnie na skutek zawieruchy pierwszej wojny światowej Niemcy zmieniły ustrój państwowy i w 1919 roku stały się republiką - a ciotka została obywatelką Republiki Niemieckiej – z możliwym do wyrobienia

 PASZPORTEM DRUGIM. Szybko jednak zmieniła obywatelstwo, bo w 1922 roku jej kawałek Górnego Śląska stał się częścią Rzeczpospolitej Polskiej i Maryj – nie zmieniając miejsca zamieszkania - miała już trzecie obywatelstwo – polskie i nowy

 PASZPORT TRZECI. Potem przyszedł 1939 rok i Hitler wkroczył na Śląsk, a ciotka stała się obywatelką Trzeciej Rzeszy Niemieckiej, choć jako Ślązoczka dostała z volkslisty kategorię „trzy”, czyli zdatna do zniemczenia ze względów rasowych. Tak czy inaczej należałby się wtedy teoretycznie

 PASZPORT CZWARTY. Po wojnie zaś ciotka dostała już piąte obywatelstwo – Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej oraz możliwość wyrobienia

 PASZPORTU PIĄTEGO. Ale i to kolejne już państwo nie dało rady ciotce, bo ona te PRL przeżyła i w 1989 roku stała się obywatelką RP. Teoretycznie mogła sobie wyrobić

 PASZPORT SZÓSTY. Na tym skończyła się jej ustrojowo-obywatelsko-paszportowa rajza przez historię, bo ciotka Maryj zmarła w 1995 roku.

paszporty

 Ktoś się zirytuje i powie, że zmiany obywatelstwa czy paszportów mają się nijak do uczuć patriotycznych. I że ciotka mogła być w duszy Polką lub nie. Tylko to jest myślenie oderwane od śląskiej rzeczywistości. Śląska dusza bowiem, zwłaszcza w skomplikowanym XX wieku, nie kierowała się tyle pytaniami o narodowość i państwowość, bo z tym był mętlik. Ślązoki w tym czasie w pytaniu o swoje miejsce na ziemi szukali oparcia w czterech ścianach domów, w dającym stabilność życiu rodzinnym, w religijności i w robocie dającej chleb. Tak myślały statystyczne Ślązoki. I trochę takie myślenie się dziedziczy do dzisiaj. Wiem. To dziwne dla kogoś z centralnej Polski – ale Ślązoków lepiej nie wypytywać tak prosto z mostu, czy pochodzą z rodzin patriotycznych, bo większość z nich potrzebuje jeszcze około stu lat – by na to pytanie odpowiedzieć tak, jak by tego może chcieli w Warszawie.

Wróćmy jednak do mojej rozmowy, jaką miałem poza Śląskiem, gdzie powiedziałem jeszcze tak: Skoro wy mnie pytacie o mój patriotyzm, to ja was zapytam o waszą codzienność: Czy jako polscy patrioci jesteście sumiennymi pracownikami, czy spóźniacie się, czy szanujecie czas innych, płacicie podatki, segregujecie śmieci i palicie w piecu ekologicznie? Wtedy nastało milczenie zdziwienia, a ja zakończyłem rozmowę słowami: Skoro wy mi nie powiecie o swojej codzienności, to ja wam nie będę się spowiadał ze śląskiego patriotyzmu czy możliwości paszportowych mojej ciotki.

Tekst i zdjęcie: Marek Szołtysek

do góry