170 lat kolei w Rybniku i jej meandry
Trudno przecenić rolę kolei w rozwoju naszej cywilizacji. Była pierwszym środkiem transportu pozwalającym przewozić towary i ludzi na taką skalę i na tak duże odległości. W październikuminie 170 lat od uruchomienia pierwszej lini kolejowej w naszym mieście.

Pierwsza linia kolejowa w Rybniku
Pierwsza linia kolejowa dotarła do Rybnika w 1856 r. Towarzystwo Kolei Wilhelma, spółka, która wybudowała pierwsze historyczne połączenie Prus i Austrii, zbudowała linię kolejową z Nędzy do Ligoty pod Katowicami, choć pierwotnie linia miała dotrzeć tylko do Czernicy, gdzie swoją kopalnię miał jeden z akcjonariuszy Kolei Wilhelma.
– Projekt przebiegu linii kolejowej musiały w tamtych realiach prawnych zaakceptować władze rejencyjne (odpowiednik dzisiejszych władz wojewódzkich). Konsekwencje tych uzgodnień ponosimy do dzisiaj, bo powstała kręta linia kolejowa, która meandruje niczym rzeka. To największe przekleństwo tej linii. Z tego też powodu większość tego szlaku jest jednotorowa, co jest poważnym problemem. Dwa lata później w roku 1958 linię tę doprowadzono do Ligoty, która już wtedy miała połączenie kolejowe z Katowicami. W ten sposób powstał szlak kolejowy łączący Katowice z Rybnikiem i Raciborzem. To był całkiem niezły pomysł na dobry interes, bo chodziło przecież o transport węgla, wydobywanego wtedy w okolicach Rybnika, Orzesza, Czerwionki, Rydułtów i w mniejszym już stopniu w okolicach Radlina – mówi historyk specjalizujący się w historii kolei, były pracownik Muzeum w Rybniku Dawid Keller, który w 2012 roku wydał „Dzieje kolei w Polsce”.
Początek 1 października 1856
Odcinek tej linii kolejowej wiodący przez Rybnik uruchomiono 1 października 1856 r. i tę datę możemy uznać za początek kolei w Rybniku.
- Nie wiemy, kiedy położono w Rybniku pierwsze tory, ale wiemy, że na dobre ta linia zaczęła funkcjonować dopiero pod koniec 1856 r, bo wtedy pojawiają się pierwsze regulaminy ruchu. W październiku podpisywano dopiero pierwsze porozumienia z przyszłymi pracownikami. Zachowała się lista pracowników, którzy podpisali dwujęzyczne, czyli niemiecko-polskie tzw. przysięgi służbowe. Tekst przysięgi był krótki. Miał ledwie dwa zdania - przysięgali, że będą sumiennie pracować - mówi Keller.
W trakcie budowy linii do Rybnika i dalej, Kolej Wilhelma wpadła w gigantyczne problemy finansowe. - Jeszcze kilka lat temu sądzono, że ich przyczyną było zawalenie się w trakcie budowy tunelu w Rydułtowych, który był pierwszym tunelem kolejowym w Polsce. Dzisiaj wiemy już, że decyzja o budowie tej linii nie była decyzją biznesową, ale wynikała z nacisków ówczesnych władz – mówi Dawid Keller, który w 2012 roku wydał „Dzieje kolei w Polsce”.

Rozwój przemysłu
Początkowo w przypadku rybnickiej linii kolejowej większe wpływy przynosiły przewozy pasażerów niż towarów, ale z czasem te proporcje zaczęły się zmieniać, bo pojawienie się kolei spowodowało rozwój przemysłu.
Początkowo w Rybniku była tylko jedna historyczna stacja, na której na początku lat 60. XIX wieku kolej wybudowała dworzec, który w 1931 roku został rozbudowany do obecnego kształtu. Rybnik był wtedy znaczącym miastem powiatowym, więc wybudowano dworzec odpowiadający randze miasta.
Drugi dworzec?
– Rybnik mógł mieć inny kształt sieci kolejowej z drugim północnym dworcem w okolicach dzisiejszego kąpieliska Ruda i tunelem, ale sprzeciw władz miejskich przyniósł rezygnację z tej koncepcji. Na początku XX w. zaproponowano budowę przebiegającego przez Rybnik nowego szlaku łączącego Suminę i Leszczyny. Wspomniany sprzeciw samorządu przyniósł powstanie dwutorowego odcinka Rybnik – Leszczyny o korzystniejszym przebiegu niż ten historyczny z czasów Kolei Wilhelma oraz jego przedłużenia przez Jejkowice do Suminy. Na tym szlaku powstały nie tylko genialne pod względem architektonicznym i technicznym wiadukty, m.in. wiadukty na Zamysłowie i robiący największe wrażenie wiadukt z czerwonej cegły na Paruszowcu, ale też wyjątkowy przystanek Paruszowiec. Oddany do użytku w 1912 roku zbudowany na nasypie, z wejściem w nasypie to prawdziwy kolejowy unikat. Od tamtej pory na linii Rybnik – Katowice niewiele się tak naprawdę zmieniło i wciąż w większej części jest to niezbyt funkcjonalna linia jednotorowa – mówi Dawid Keller.
Kolejnym momentem przełomowym w rozwoju rybnickiej kolei była budowa oddawanej do użytku etapami linii do Wodzisławia Śl. (1882) i dalej do Chałupek (1886). Decyzja o jej budowie była w jakimś stopniu pokłosiem dyskusji, która na forum publicznym toczyła się w roku 1879. Pamiętając o niedawnych jeszcze klęskach głodu w różnych częściach Górnego Śląska, wskazywano właśnie na transport kolejowy, który miał z jednej strony wspomagać rozwój gospodarczy, a z drugiej poprawić zaopatrzenie w żywność różnych zakątków kraju. Później pojawił się też pomysł budowy linii kolejowej do Żor przez Gotartowice, ale zrealizowano go dopiero w okresie międzywojennym (1936).
Kolej kopalniana
Niezależnie od rozwoju kolei publicznej powstawały koleje związane z dużymi zakładami przemysłowymi, w przypadku Rybnika głównie z kopalniami Chwałowice i Jankowice w Boguszowicach. W okresie tworzenia Rybnickiego Okręgu Węglowego w Rybniku pojawiły się dwa nowe systemy kolejowe. Jednym z nich była kolej piaskowa, zapewniająca kopalniom piasek, służący do wypełniania likwidowanych podziemnych wyrobisk, co miało minimalizować szkody górnicze. Drugim był niezależny system transportowy obsługiwany przez sam przemysł.
– Okazało się, że PKP są niewydolne i nie są w stanie obsłużyć kopalń ROW-u. A przecież ROW był bardzo ważnym politycznie, społecznie, gospodarczo i propagandowo przedsięwzięciem ówczesnej władzy. Tymczasem od strony komunikacyjnej była to w znacznej mierze katastrofa. ROW projektowano w latach 50., a realizowano od lat 60., tymczasem PKP pierwsze inwestycje, które mogły służyć kopalniom i zakładom przemysłowym zaczęły oddawać do użytku dopiero w latach 70. Wielu mieszkańców zgłaszało wtedy władzom partyjnym problemy związane z dużym ruchem ciężarówek, które musiały wyręczać kolej – mówi Dawid Keller.
Nie ulega jednak wątpliwości, że to w dużym stopniu dzięki kolei Rybnik jest dzisiaj takim miastem, jakim jest.
Kolejowe budownictwo mieszkaniowe
Kopalniom i hucie Silesia zawdzięczamy powstanie robotniczych osiedli – familoków, które wybudowano m.in. na Paruszowcu oraz w typowo górniczych dzielnicach Chwałowice i Niedobczyce. A jak do kwestii mieszkaniowych podchodziła kolej?
- Kolejarze – o ile nie posiadali własnych domów – mieszkali początkowo w budynkach stacyjnych (zawiadowca stacji) lub w pobliskich obiektach, budowanych przez kolej możliwie jak najbliżej stacji. W okresie międzywojennym, wraz ze skokowym wzrostem liczby kolejarzy w mieście, Kolejowa Kasa Emerytalna zbudowała przy ul. Zebrzydowickiej osiedle domków. „W domkach przeważnie były dwa pokoje i duża kuchnia. Gdy kuchnia była mała, domek dodatkowo był wyposażony w łazienkę” (pisała Ewa Kulik w monografii Maroka i Nowin). W okresie II wojny światowej Reichsbahn-Siedlungsgesellschaft zbudowała trzy domy mieszkalne przy ówczesnej ul. Hutniczej (dziś to ul. Saint Valier). W dobie PRL-u, w latach 60.,70. i 80. w różnych częściach Rybnika m.in. przy ul. Kościuszki, a potem na osiedlu Kilińskiego w ramach dość powszechnego wtedy budownictwa zakładowego powstawały kolejowe bloki. Możliwość otrzymania mieszkania była magnesem przyciągającym nowych pracowników. Zakładowe mieszkania oferowały też przecież kopalnie i rybnicka elektrownia – mówi Dawid Keller.

Funkcjonowanie kolei było jednym z newralgicznych elementów modernizacji gospodarczej i społecznej w XIX i XX w. Historyk od lat badający historię kolei zwraca uwagę, że jak dotąd, nie tylko zresztą na Górnym Śląsku, ważna historia kolei nie doczekała się godnego upamiętnienia. Nie ma na tym terenie publicznego muzeum transportu, nie ma kompleksowej kolekcji muzealnej (mogącej być zalążkiem takiej placówki), czy całościowego opracowania jej dziejów (wydane w 1997 r. „Dzieje katowickiego okręgu kolejowego” obejmują tylko część tego obszernego zagadnienia). Rybnik m.in. za sprawą dr Dawida Kellera wyróżnia się na tym tle. W 2007 roku Muzeum w Rybniku w ramach serii „Zeszyty Rybnickie” wydało zbiorowe opracowanie pt. „150 lat kolei w Rybniku”, z tekstami m.in. Bogdana Klocha, Dawida Kellera czy Jacka Kamińskiego. W 2006 roku (w 2013 roku II wydanie) prywatne wydawnictwo wydało też bogato ilustrowaną monografię historyczną „Koleją z Katowic do Temat ten był też silnie obecny w tomie „Węgiel, polityka, stal, ludzie. Studia z dziejów kolei na Śląsku” (Rybnik 2018) i innych wydawnictwach rybnickiego muzeum przed 2018 rokiem.
Zobacz także:
170 lat kolei w Rybniku – zapraszamy uczniów do udziału w konkursie plastycznym
Zobacz także
