Od 25 lat bosko w Cafe Bosko
„Tutaj kilka lat temu byliśmy na naszej pierwszej randce… Tutaj pierwszy raz trzymaliśmy się za rękę, pierwszy raz wybrudziłam go pianą z kawy mrożonej, po raz pierwszy właśnie tu dostrzegłam w jego oczach gwiazdy… Już prawie rok jesteśmy razem!” – napisała Ola, a Mateusz dopisał: „Tutaj miałem najcudowniejszą randkę na świecie z dziewczyną z moich snów, z moich marzeń. To miejsce będzie dla mnie już na zawsze szczególnie ważne…” Opasłe kroniki Cafe Bosko pełne są cudownych wspomnień z ponad dwóch dekad. To najstarsza, a raczej najdłużej działająca kawiarnia w Rybniku – w lato Cafe Bosko świętuje 25 lat istnienia.

Panie Irena, Łucja i Jadwiga odwiedzają ją co tydzień niemal od początku działalności! Takich stałych bywalców Cafe Bosko ma wielu. Panie mają swój stolik – ten pod wielkim akwarium, zaraz przy oknie. Kelnerki nie podają im już nawet karty menu, bo zawsze zamawiają to samo.
– Spotykamy się tu regularnie od 25 lat. Wokół jest wiele kawiarni, ale tu jest najprzyjemniej, cicho i spokojnie – tłumaczy nam pani Irena Nowak.
Przychodziła do Cafe Bosko, gdy lokal prowadziła jeszcze pani Ola z domu Sosna.
– Z jej tatą Piotrkiem Sosną chodziłam do szkoły, przyjaźniliśmy się 70 lat temu – śmieje się pani Irena.
– Oleńce pojawiły się dzieci, potem wnuki i oddała kawiarnię pani Justynie, a teraz od roku jest nowa właścicielka – pani Małgorzata. A my tu wciąż przychodzimy z klanem Rybniczanek. „Najmłodsza” z nas ma 92 lata i przyjeżdża tu taksówką – śmieje się pani Isia i dodaje: „Bo tu jest swojsko, siedzi się, ile chce”.
Rybniczanki czują się jak u siebie w domu, mówią o wszystkim: mieście, także polityce, więc czasem też się spierają. – To ważne, by wyjść z domu, iść do ludzi, wymienić spojrzenia na różne sprawy. Jak jest weekend, to już nie mogę doczekać się poniedziałku – mówi pani Łucja Klich.
Miłość w Cafe Bosko w Rybniku
W Cafe Bosko codziennie rano można spotkać też pana czytającego gazetę, a co środę panów z uniwersytetu, którzy poruszają poważne tematy, z których robią notatki.
– Kiedyś zapomnieli tego notatnika i nawet kusiło nas, by do niego zajrzeć, ale oddałyśmy bez patrzenia – uśmiecha się pani Karolina, która od 10 lat pracuje w Cafe Bosko.

Pamięta dawnych studentów, którzy wpadali tu po zajęciach, a teraz przychodzą z dziećmi na lody. I wzrusza się czytając wpisy w księdze pamiątkowej, bo dziś – w dobie Messengera i esemesów, nikt już tak pięknie nie pisze: „Dla jednego pocałunku czas nie gra roli” – ktoś pięknie wykaligrafował, a na następnej stronie grupka świętujących pań podpisała wpis: „Na pamiątkę wspólnie spędzonego wieczoru panieńskiego Anny S. (Ta, co jutro wychodzi za mąż”).
– Cafe Bosko to ważne miejsce dla wielu Rybniczan, dlatego gdy pani Justyna, wcześniejsza właścicielka, wystawiła kawiarnię na sprzedaż, długo się nie zastanawiałam. To było moje marzenie. Chodziłam tu jeszcze w okresie panieństwa – mówi nam Małgorzata Skupień, która została nową właścicielką w październiku ubiegłego roku. Inne kawiarnie – U Pawlasa albo Cukiernia u Szytenhelma poznikały z Śródmieścia, a my gościmy Rybniczan już od 25 lat. Mamy wielu stałych klientów, nie wyobrażają sobie Rybnika bez Cafe Bosko – mówi pani Małgorzata.
Rybka w Cafe Bosko
Przyznaje, że łatwo nie jest, bo lokal nie znajduje się bezpośrednio przy deptaku – a na mały dziedziniec ze stoliczkami trzeba przejść krótkim pasażem przy Halo! Rybnik.
– Ma to swój urok, ale do nas nie wpada się raczej po kawę na wynos – mówi pani Małgorzata.
No i dobrze, bo warto trochę zwolnić i usiąść w cieniu albo pod wielkim akwarium i zamówić kawę albo lody – najlepiej z rabatem, jaki oferuje Karta Mieszkańca Rybka.
– Dołączyliśmy do programu ze zniżkami Rybki – zaprasza pani Małgorzata.